PDF Drukuj Email
Wywiad

cd_pij_rightPij z tej rzeki to kolejna płyta zespołu JJP. Jest ona wyrazem oczekiwania na potężne Boże przebudzenie. Jak mówią tworzący ją muzycy – ma być jak ta mała chmurka Eliasza, za którą przyszła potężna ulewa. Płyta jest wyrazem wiary, że do Polski nadchodzi już Boży deszcz, prawdziwa nawałnica Ducha Świętego.

 

cd_pij_umCEL: Kto stworzył płytę „Pij z tej rzeki”?
Urszula Matan:
Na początku 2008 roku odczuliśmy bardzo wyraźnie, że mamy nagrać kolejną płytę uwielbieniową, z bardzo jasnym przesłaniem duchowym: przychodzi potężna fala Bożego działania. Mówiąc obrazowo, nasza pierwsza płyta „Teraz” była jak sztandar, natomiast płyta „Pij z tej rzeki” jest jak pocisk wystrzelony, aby kruszyć mury.


Głównym aranżerem płyty jest znakomity perkusista i multiinstrumentalista Sebastian Urban. Obok niego część utworów aranżował Grzegorz Kloc. Praca nad płytą była bardzo ciekawą współpracą różnych muzyków wokół przesłania, które płynęło z nieba w postaci fragmentów pieśni powstających najczęściej w czasie wspólnego uwielbienia Boga. Często nad jedną pieśnią pracowało kilka osób, więc to naprawdę wspólne dzieło.


CEL: Jaki charakter ma płyta?
U.M.:
Płyta ma charakter proroczy. Przekazuje poselstwo o tym, co Bóg pragnie robić w tym czasie, o przygotowaniu na wylanie Jego Ducha na nasz kraj i o potrzebie przygotowania się Kościoła na ten czas.


CEL: Skąd taki tytuł?
U.M.:
To tytuł jednej z pieśni, zachęcającej każdego do wejścia z odwagą w Boży przepływ Ducha. Kiedy Bóg robi wielkie rzeczy na ziemi, stajemy się ich uczestnikami tylko wtedy, gdy odważnie wejdziemy w rzekę prawdziwego, potężnego namaszczenia. I do tego właśnie zachęcamy słowami piosenek – siebie i innych.


cd_pij_suCEL: Podjąłeś się aranżacji płyty „Pij z tej rzeki”, jaka była Twoja główna koncepcja aranżerska?
Sebastian Urban:
Nie chciałem, aby płyta stała się tylko jakąś modną produkcją, ale aby była prawdziwa, pokazywała duchowe namaszczenie, jakie ma konkretnie ta społeczność. Do pracy producenckiej można podejść dwojako: być inicjatorem projektu, mieć własną koncepcję i narzucić ją lub być w pewnym sensie obserwatorem: dać pomysł, szkielet i zobaczyć, jak ludzie na to zareagują muzycznie i wokalnie, czy to przeszkodzi, czy będzie żyło własną rzeczywistością. Do tego dążyłem w przypadku płyty „Pij z tej rzeki”.


CEL: Co wyróżnia tę płytę spośród innych produkcji muzycznych na chrześcijańskim rynku?
S.U.:
Jest prawdziwa w swoim przekazie i wykonaniu. Nie była tworzona pod styl społeczności z innego kraju, lecz zawarła namaszczenie dane Polsce. Pokazuje to, co wyróżnia tę społeczność, czyli: żywiołowość, brak wyuczonych schematów, śpiewanie o tym, w co wierzą i co czują w duchu. Różnorodność, która jest w społeczności, została wykorzystana w stu procentach.


CEL: Jakie utwory z płyty „Pij z tej rzeki” najbardziej lubisz?
S.U.:
Każdy z utworów jest w jakimś stopniu moim dzieckiem. Dotykają mnie poszczególne fragmenty w każdej z piosenek. W każdej z nich jest jakaś historia, która opowiada z innej strony o Bogu, o relacji Boga z nami. Każda piosenka niesie za sobą ładunek, namaszczenie i każdy się w czymś odnajdzie. Jako perkusiście oczywiście podoba mi się utwór, w którym jest najwięcej bębnów, czyli Jurka Pieniążka.


cd_pij_upCEL: Co możesz powiedzieć o utworach na płycie?
Urszula Palonka: Większość piosenek powstała w trakcie zbiorowej modlitwy i uwielbienia w kościele. Przez to mają proroczy charakter. To Słowo dotyczące dokładnie czasu, w którym żyjemy. Bóg szuka ludzi, przez których może działać w Kościele. Tak jak wybierał sobie starotestamentowych proroków, apostołów w Nowym Testamencie, tak szuka osób, które przyjmą do swojego życia Boże Słowo i będą chciały nieść je dalej. Będą sztandarem, który niesie poselstwo wysoko, wierząc, że nadszedł już czas, kiedy Bóg będzie czynił nowe rzeczy w Polsce.


CEL: Śpiewasz jedną z najbardziej walecznych piosenek „Sztandar Chwały”, o czym mówi ten utwór?
U.P.: W każdym wojsku sztandar jest tym, co widać z daleka, świadczy o autorytecie, pozycji i mocy. Kiedy żyjemy w Bożym autorytecie, wszystko, co nie pochodzi od Boga, może być zmienione. Tam, gdzie jest Boże życie, przychodzą odpowiedzi do osobistego życia i kraju. Piosenka mówi o tym, że przychodzi czas, kiedy sztandar jest podniesiony. Są ludzie, którzy idą z tym sztandarem, ale ktoś musi otworzyć drzwi do miasta, żeby sztandar mógł być zatknięty nad jego murami – nad Warszawą, nad Polską. Ktoś musi wejść i za pomocą proroczego ogłaszania przygotować miejsce, aby Król Chwały mógł zasiąść na tronie tego kraju.


cd_pij_hkCEL: Zajmowałeś się aranżacją chórów, co dla Ciebie było najważniejsze podczas nagrywania płyty? Jak przebiegały same nagrania?
Henryk Kutysz: Oczywiście ważne było, żeby jak najlepiej nagrać tę płytę. Jednak najważniejsze było ciągle towarzyszące mi pragnienie, aby Bóg znalazł choć trochę upodobania w tej płycie. Podczas nagrań panowała niesamowita atmosfera jedności. Byłem naprawdę dumny ze śpiewających osób, ponieważ większość z nich na co dzień nie zajmuje się muzyką. Podczas prób i nagrań wykazali się dużą cierpliwością i pokorą. Często byliśmy zmęczeni, gdyż niektóre fragmenty trzeba było powtarzać wiele razy, ale mimo to wspólna wizja i rozumienie celu sprawiały, że każdy starał się dać z siebie jak najwięcej.


cd_pij_kgCEL: Płyta „Pij z tej rzeki” to pierwszy projekt muzyczny, w którym brałaś udział. Czy młodzi ludzie odnajdą na niej coś dla siebie?
Kinga Gozdalik: Myślę, że jeżeli czuje się w czymś Bożą obecność, namaszczenie, tak naprawdę wiek nie ma znaczenia, znaczenie mają raczej gusta muzyczne. W niektórych piosenkach pojawiają się głosy operowe, ale myślę, że to nie wpływa na to, że młodzi ludzie nie będą słuchać płyty – najwyżej ci myślący bardziej stereotypowo. Ale nawet dla tych także się coś znajdzie, jak choćby piosenki Jurka Pieniążka, Piotra Matana czy Grzesia Kloca.


Opracowała Karolina Kutysz